Październikowe podsumowanie stanu włosów / 2 miesiące po encanto

Czy tylko mi czas okropnie szybko płynie? Październik minął mi w zawrotnym tempie, nie wiem czy to przez presję z racji, że do matury coraz bliżej czy po prostu ktoś tam na górze podkręca nasze zegarki? :D

Październik pod względem blogowania był dla mnie naprawdę przyjemny. Ustaliłam sobie dni w które pojawiają się posty (zazwyczaj poniedziałek, czwartek, sobota) i tego się trzymałam. Blog stał się teraz moim prawdziwym uzależnieniem i z przyjemnością pojawiam się tutaj jak i na innych kosmetycznych "pamiętnikach" :)

Wiem, że nudzę już tematem encanto, ale chcąc nie chcąc stał się punktem odniesienia stanu moich włosów. Cóż, włosy są coraz bardziej "powywijane", gdy pójdę spać bez związania bądź delikatnego wysuszenia rano wyglądają jak obraz nędzy i rozpaczy :D Może troszkę przesadzam, nie jest tak źle (ale dobrze też nie).

* Kondycja nieco się poprawiła przez terapię maskami (naprawdę na oleje nie mam sił, w 50% przypadków włosy są później nieestetyczne i obciążone :<) i wreszcie nie straszą aż tak sianowatymi końcówkami.

* Długość - prawie wymarzona! Jeszcze kilka centymetrów i będę w pełni zadowolona. Planuję kolejny post z serii "Wymarzona długość" i tam dokładnie opowiem Wam jak się miewa moje zapuszczanie :)

No i czas na zdjęcie - włosy w świetle dziennym (godziny popołudniowe), umyte Facelle, później maska Henna WAX, uczesane TT, wysuszone chłodnym nawiewem i znów uczesane TT.


Widać dokładnie, że jako-tako się mają, zobaczymy co będzie, gdy cała keratyna zniknie z włosów.

Pozdrawiam, Paula :)*

Czytaj dalej »

Rok z Tangle Teezer - miłość od pierwszego... uczesania :D

Szczotka TT jest ze mną już od roku. Marzyłam o niej od kilku dobrych miesięcy, ale stanowczo zniechęcała mnie cena. Kiedy jednak zobaczyłam na allegro poniższą wersję po prostu musiałam ją mieć! :)


W tym czasie szczotka w baranki była nowością i wraz z przesyłką wyniosła mnie około 75zł mimo, że kosztami podzieliłam się z siostrą. Moje włosy od razu pokochały TT, świetnie rozczesywała zarówno na mokro jak i na sucho (gdy miałam wyprostowane włosy). Genialnie wygładza i ujarzmia nie powodując przy tym efektu przyklapniętych włosów. Dobrze radzi sobie z poplątanymi pasmami - nie szarpie i nie wyrywa. Od czasu encanto czeszę się codziennie wyłącznie nią i jestem strasznie zadowolona. Czasem próbuję uczesać się zwykłą, plastikową szczotką mamy i różnica jest kolosalna.

Dla siebie wybrałam kompaktową wersję, bo przy moim nieco bałaganiarskim stylu życia zwykła mogłaby się szybciej zniszczyć, dzięki zamykaniu jestem spokojna o ząbki szczotki. Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że kompaktowa jest niedostosowana do dłoni, źle się ją trzyma i często wypada z ręki podczas czesania. Ja muszę z czystym sercem powiedzieć, że mi nigdy się to nie zdarzyło, lubię jej kształt i uważam, że jest naprawdę wygodny.

Przez ten rok igiełki w szczotce delikatnie się powyginały co możecie zobaczyć na zdjęciach. Dodawać więcej nie trzeba, chyba każdy o niej słyszał, zdania o Tangle Teezer są różne - ja pokochałam ją w 100% :)



Podsumowując uważam, że Tangle Teezer mimo swej wygórowanej ceny jest jednym z najlepszych zakupów jakie zrobiłam będąc włosomaniaczką.

Jak Wasze wrażenia z TT? :)
Czytaj dalej »

Henna WAX - maska regenerująca do włosów

Niedawno pisałam Wam o tym jak wzmacniam działanie masek, dziś chcę pokazać jaką ostatnio często stosuję :)


Dawno, dawno temu, jeszcze przed włosomaniactwem kupiłam Hennę WAX do ciemnych włosów, ale później wpadł mi do głowy pomysł rozjaśnienia włosów i szybko z niej zrezygnowałam w obawie przed przyciemnieniem. Nie tak dawno otrzymałam od Pilomaxu wersję do jasnych włosów dzięki czemu nie musiałam się martwić o mój średni blond ;)

Kilka słów o produkcie wg producenta:

Henna WAX - maska do włosów jasnych, matowych i suchych oraz wypadających. Wzmacnia i wygładza osłabione włosy, nawilża i zapobiega utracie wody, pielęgnuje skórę głowy. Wzmacnia cebulkę i mieszek włosowy, skutecznie przeciwdziała wypadaniu włosów. Po kuracji włosy odzyskują zdrowy wygląd.

Nie zawiera SLS, SLES, parabenów i silikonów. 

Moja opinia: 

Maska, którą mam ma zaledwie 70g, specjalnie sprawdziłam w aptekach 240g występuje w cenie 20-25zł. Moim skromnym zdaniem jest mało wydajna, ale może po prostu za dużo jej nakładam. Ten mały słoiczek wystarczył mi na 6 użyć i praktycznie maska już się skończyła :(

Po regularnym stosowaniu włosy poprawiły się, są bardziej mięciutkie (a wiecie, że miałam z tym problem, gdy encanto zaczęło się wypłukiwać), dzięki niej moje zmasakrowane i suche końcówki stały się też bardziej "ogarnięte" :)

Ogólnie słyszałam o niej, że działa CUDA, ja ją polubiłam, ale bez szału. Naprawdę przyjemnie pachnie, dobrze się rozprowadza, ma (jak dla mnie) bardzo dobre i wygodne opakowanie, maska nie obciąża, nie wzmaga przetłuszczania.

Kwestia przyśpieszenia wzrostu i zahamowania wypadania: jak dla mnie trochę słabo. W połączeniu z CP faktycznie włosy trochę mniej wypadają, nieco urosły, ale liczyłam na więcej. Zdecydowanie lepiej radzi sobie z wizualną poprawą stanu włosów.

Maskę oceniam na 4-/5.

Miałyście? Jak u Was się spisała? :)

Udanego weekendu,
Paula.
Czytaj dalej »

BARDZO miła niespodzianka! :)

Dzisiaj szybciutki post, ale bardzo dla mnie miły! :)
Otóż ostatnio dostałam e-mail od mojej czytelniczki, która dowiedziała się, że jeszcze nigdy nie miałam płynu micelarnego BeBauty (mam strasznie daleko do Biedronki :<) i zaproponowała, że chętnie podzieli się ze mną swoim zapasem. Wczoraj po powrocie do domu rozpakowałam paczkę, a tam... kilka niespodzianek! Bad Hairs Day - dziękuję! ♥


Bad Hairs Day we wrześniu założyła BLOG włosowo-lifestylowy na który oczywiście Was zapraszam :)

A oto co znalazłam w paczce:

* płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu bebeauty,
* maska mleczna Mila,
* odżywka Deba,
* kapsułki A+E Dermogal,
* próbka kremowego mydła z kaszmirem Ziaja,
* próbka nawilżającego balsamu do ciała Kolastyna,
* ...i coś na słodko, czyli mleczna czekolada Milka :)

Miałyście którąś z tych rzeczy? Jak Wasze wrażenia? :)

PS. Byłam dzisiaj pierwszy raz na Paintballu - co za emocje! :D

Czytaj dalej »

Jak maksymalnie wzmocnić działanie masek do włosów?

Nie wiem czy wspominałam, ale bardzo lubię stosować u siebie maski do włosów, ale zazwyczaj zupełnie o tym zapominam. Ostatnio pogorszeniu uległ stan moich włosów, stały się bardziej szorstkie i matowe. Staram się ekstremalnie je nawilżyć, na oleje rzadko mam teraz czas i ochotę, więc maski wydają się być dobrą alternatywą.


Co robię by wzmocnić ich działanie?

1. Myję włosy delikatnym myjadłem typu Facelle czy Babydream, nie oczyszczam ich wcześniej mocniejszymi szamponami by dodatkowo ich nie osłabiać. Na co dzień nie używam też raczej silikonów ani stylizatorów, więc substancje odżywcze mają łatwy dostęp do wnętrza włosa. Jeśli Wy regularnie używacie "oblepiaczy" warto jednak dokładniej oczyścić je silniejszym szamponem.

2. Zmywam pianę bardzo ciepłą wodą by jak najbardziej przygotować włosy na działanie maski. Ciepło rozchyla łuski włosa, dzięki czemu zadziała ona lepiej.

3. Na osuszone ręcznikiem włosy nakładam wybraną maskę. Staram się to zrobić równomiernie, ostatnio nakłam ją nawet na skalp by również go nawilżyć. Delikatnie rozczesuję włosy grzebieniem z szeroko rozstawionym zębami lub szczotką TT.

4. Teraz do akcji wkraczają moje ulubione akcesoria - foliowy czepek i turban. Pierwszą rzecz mam dzięki masce Biovax do której był dołączony, drugą otrzymałam od Pilomax razem z maskami do testów. (Foliowy czepek można zastąpić np. zwykłą folią spożywczą, a zamiast turbanu można użyć ściereczkę z mikrofibry)

5. Generalnie zdarza mi się kończyć na punkcie 4, ale ostatnio wprowadziłam małą zmianę - siedząc np. przy komputerze lub coś czytając staram się ciepłym nawiewem suszarki ogrzewać włosy co kilka minut. Jak wspomniałam ciepło wzmacnia działanie maseczek, więc taka "mini domowa sauna" będzie na pewno bardziej skuteczna niż trzymanie produktu "na zimno".

6. Po 30-45 minutach spłukuję włosy letnią wodą kończąc chłodną. Moim zdaniem to bardzo ważne, bo pozwala zamknąć rozchylone łuski, dzięki czemu substancje odżywcze nie uciekną tak łatwo z włosów :)


Zdaję sobie sprawę, że dla włosomaniaczek z długim stażem nie ma tu nic odkrywczego, ale dla początkujących może moje rady się przydadzą :)

Pozdrawiam, 
Paula.
Czytaj dalej »

Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce :)

Miał być dziś wreszcie post o włosach, ale kurcze... nic mi się nie chce. Jesienna depresja dopadła także mnie :(

Dzisiaj sobie troszkę ponarzekam na blogu, bo to mnie zawsze odstresowuje, więc post całkowicie typu lifestyle :D Jestem taka wykończona, ostatnio sypiam po 3-4 godziny w porywach 6. Potrafię usiąść przy komputerze i zasnąć na siedząco, z niczym się nie wyrabiam i na nic nie mam ochoty. Strasznie męczy mnie szkoła, wczesne wstawanie i późne powroty, denerwują niektórzy nauczyciele, którzy w maturalnej klasie nagle sobie przypomnieli, że nic nie umiemy i jak bardzo jesteśmy w tyle. Najbardziej jednak wkurzają przemądrzałe "jednostki" w klasie. Jestem ostatnio chodzącym kłębkiem nerwów :D

Miałam dziś posprzątać pokój, odrobić lekcje, napisać kilka postów na przyszły tydzień, ale ostatecznie przespałam prawie cały dzień, a teraz nie wychylam się z pod ciepłego kocyka na fotelu.


Mam przy sobie kominek od TŻ, nową książkę (strasznie mi się spodobała!), pierwszy raz od dawna Radlera i ulubione, jagodowe delicje - mogłabym tu zostać do wiosny! :)


Na koniec jeszcze kawałek nowego sweterka i... pierścionek od K. ♥

Was też dopadła jesienna melancholia? :( 
Jak sobie z nią radzicie?
Czytaj dalej »

Podsumowanie wspólnej akcji włosomaniaczek: "Wakacyjne zapuszczanie"

Na samym początku chcę przeprosić za tak OGROMNE opóźnienie z podsumowaniem. Przyznaję bez bicia, że strasznie ciężko było mi się zmotywować do stworzenia tego postu, dodatkowo natłok spraw i obowiązków szkolnych nieco mnie przytłoczył i stale odkładałam to na później.

Ostatnio miałam przedłużony weekend przez Dzień Nauczyciela, więc nocą z kubkiem gorącej herbaty wreszcie zebrałam wszystko w dość sensowną całość. Zapraszam do obejrzenia efektów dziewczyn biorących w akcji! :)


PS. Nie wiem czy zauważyłyście, ale niedawno na blogu powstała zakładka Wasze włosy, gdyż najbardziej motywuje mnie przeglądanie pięknych kłaczków innych włosomaniaczek i świetnie byłoby mieć je u siebie. Jeśli chciałybyście się tam pojawić zapraszam do kontaktu przez e-mail :)


Czytaj dalej »

Efekty po miesiącu z kremem "Niszcz pryszcz" na dzień

Tak jak pisałam Wam TUTAJ rozpoczęłam kurację kremem "Niszcz pryszcz" na dzień. Jakie są moje wrażenia? Zapraszam do czytania :)






* wysusza wypryski,
* odblokowuje pory,
* matuje skórę na wiele godzin,
* intensywnie nawilża i łagodzi,
* chroni przed promieniowaniem UV,
* eliminuje zaskórniki,
* zapobiega powstawaniu nowych,
* pomaga zwalczyć ślady po trądziku.





* świeży odwar z wierzby,
* świeży napar z krwawnika,
* glinkę koalinową,
* olej jojoba,
* olej z ogórecznika,
* D-pantenol, alantoine,
* filtry UVA/UVB.





Zacznę od tego, że moja cera nie jest specjalnie problematyczna. Niestety pod koniec wakacji nasilił się problem pojedynczych wyprysków, stały się szczególnie uciążliwe na czole oraz nosie. Już po tygodniu stosowania zauważyłam, że mam ich coraz mniej, a te którym jednak "udało się" pojawić szybciej niż zwykle znikają. Obecnie praktycznie problem zniknął, a ślady po nim wyraźnie się rozjaśniły i wygładziły. Krem bardzo przyjemnie i na długo matuje oraz nawilża twarz, nie ma się przy tym efektu obciążenia skóry.





Krem najlepiej stosować codziennie rano na oczyszczoną skórę twarzy. Niewielką ilość kremu należy rozprowadzić po skórze, a następnie delikatnie wklepać opuszkami palców.





Krem można nabyć w sklepie producenta za 18zł. Stacjonarnie niestety nigdzie nie widziałam :(


Jeśli używałyście podzielcie się ze mną swoją opinią :)

Czytaj dalej »

BIRDY, czyli (nie tylko) włosowa inspiracja

Od dawna po głowie chodziła mi seria postów typowo "inspiracyjnych". Ostatnio dużo czasu spędziłam oglądając teledyski do nowych utworów Jasmine i jestem zauroczona jej naturalnością oraz pięknym głosem.


Pewnie wiele z Was zna Birdy, ale jako, że jestem jej wielką fanką po prostu nie mogłam się powstrzymać przed napisaniem kilku zdań. Ma 17 lat, świat poznał ją dzięki genialnemu coverowi piosenki Skinny Love. Ja po raz pierwszy odkryłam ją po jednym z odcinków The Vampire Diaries, gdzie utwór użyto w mega smutnej scenie.


Jako jedna z niewielu gwiazd nie ma na sobie makijażu "maski" czy idealnie wymodelowanej fryzury i właśnie tym urzekła mnie najbardziej. Jej włosy są moją osobistą inspiracją, długość o jakiej marzę, luźne, "nieidealne" loki/fale, gęstość! Mogłyby jedynie być nieco bardziej nawilżone, ale i tak stanowią dla mnie świetny cel. Ogólnie podoba mi się taki naturalny nieład :)



Patrząc na te zdjęcia myślę czy może by nie spróbować kolejnym razem u fryzjera cięcia bardziej na prosto niż U/V. 

Wiem, że zapewne dla wielu osób jej piosenki mogą wydawać się nudne, ale ja mogłabym słuchać ich bez końca :)  Jeśli jeszcze jej nie znacie od siebie polecam:


Udanej niedzieli :)

Czytaj dalej »

Starość nie radość, czyli kolejne urodziny

Post w zasadzie powinien pojawić się jutro, ale nie jestem pewna czy będę w domu, a koniecznie chciałam się Wam pożalić :) Stało się - kończę 19 lat. Wydaje mi się, że zupełnie niedawno pojawił się post osiemnastkowy, a tu już kolejny rok do przodu.


Niby to niedużo, ale czas tak szybko płynie, a ja nadal czuję się bardziej dzieckiem niż kobietą. Wiem, że wiele moich rówieśniczek już pracuje, a kilka koleżanek to świeżo upieczone matki. Póki co zupełnie sobie tego nie wyobrażam ze mną w roli głównej :)

Rok temu marzyły mi się przede wszystkim długie włosy i w pewnym sensie się udało :) Strasznie chciałam mieć 40-centymetrową warstwę włosów, aktualnie ma 36-37cm (kilka razy podcinałam końcówki) i to mnie naprawdę satysfakcjonuje. Praktycznie nie mam już swojej obsesji na punkcie zapuszczania i nie biegam codziennie po domu z miarką :D W tym roku mam, więc marzenia zupełnie przyziemne - przede wszystkim więcej czasu, energii i lepszych dni.
Zakładając blog przez myśl mi nie przeszło, że stanie się tak świetną odskocznią od szarej rzeczywistości i zostanie moim największym hobby. Mam nadzieję, że kolejny rok pod tym względem będzie taki sam. Dziękuję wszystkim dziewczynom, które tu zaglądają ♥

Pozdrawiam, Paula :)
Czytaj dalej »

Ulubiony tonik do demakijażu - Clean & Care (Rival de Loop)

Ostatnio było o makijażu, więc dzisiaj pora na ulubieńca w dziedzinie demakijażu :)


Kupiłam na promocji dwa opakowania po 3,50 zł i byłam pod ogromnym wrażeniem - na mój prosty makijaż działa świetnie. Lubię go, bo nawet, gdy podczas malowania eyelinerem (nadal ciężko mi to opanować) coś pójdzie nie tak to przy pomocy tego toniku i patyczka do uszu zmywa bez rozmazywania niedociągnięcia lub błędy.

Co najważniejsze NIE PODRAŻNIA, a często mam z tym problem. Nie wysusza i nie ściąga mi skóry, lekko ją matuje. Nie zawiera alkoholu, a cały skład jest dość przyjemny. Ma (moim zdaniem) śliczny, delikatny zapach, jest bardzo wydajny i dostępny w każdym Rossmannie. Cena jest naprawdę korzystna, bo o ile się nie mylę około 5-6 zł w regularnej cenie, choć często widzę go w promocji. Wiem, że dużo osób narzeka na małą tendencję do pienienia - mnie to zupełnie nie przeszkadza.

Myślę, że ten tonik pozostanie ze mną na długi czas, bo to pierwszy, który nie podrażnia mi skóry i wrażliwych oczu, doskonale radzi sobie ze zmywaniem makijażu i kusi ceną! :)

A jaki jest Wasz ulubiony płyn do demakijażu? :)
Czytaj dalej »

Ile warta jest moja twarz?

Widziałam kiedyś tag o tej nazwie i bardzo mi się spodobał. Postaram się policzyć jaką wartość mają kosmetyki, których używam do codziennego makijażu (raczej ograniczam się do minimum, więc z pewnością nie będzie to zbyt duża kwota).


1. Puder SYNERGEN (natur 4) + 9,39 zł
2. Róż WIBO (nr. 3) + 9,79 zł
3. Tusz do rzęs LOVELY + 8,99 zł
4. Eyeliner LOVELY + 6,99 zł
5. Pomadka koloryzująca MISS SPORTY (nr. 021) + 9,99 zł

Łącznie około 45 zł. Jak widzicie suma nie jest oszałamiająca, bo w kwestii makijażu jestem zupełnym żółtodziobem :D (Podliczyłam ceny regularne kosmetyków, część z nim była nabyta taniej podczas popularnej promocji -40% w Rossmannie)

A Was ile kosztuje codzienny makijaż? :)
Czytaj dalej »

Podsumowanie miesiaca: wrzesień (2013) + trochę o encanto raz jeszcze

Dzisiejszy post pisało mi się wyjątkowo ciężko, bo w sumie nie ma co podsumowywać. Włosy mają się niezbyt dobrze, ale o tym za chwilę.

Jak wiecie nie tak dawno wykonałam keratynowe prostowanie - encanto. Początkowo byłam zachwycona efektami: włosy były lejące, lśniące i co najważniejsze proste. Miałam cichą nadzieję, że pozostaną w takim stanie co najmniej 2 miesiące, niestety już zaczynają się wywijać, a co najgorsze wypłukująca się keratyna sieje straszne spustoszenie. Moje końcówki nadają się tylko do podcięcia przynajmniej 3-5cm, a ze względu na zbliżającą się studniówkę strasznie szkoda mi je skracać :(

Po drugie mam wrażenie, że jest ich coraz mniej (pisałam o tym tu i tu), ale staram się z tym walczyć i bardzo delikatnie obchodzę się z nimi.

We wrześniu umyłam włosy 13 razy (uważam to za sukces, chociaż wiadomo, że mogłoby być dużo lepiej gdybym jeszcze bardziej zapanowała nad przetłuszczaniem) zazwyczaj za pomocą Babydreamu + Facelle. Z racji encanto starałam się używać delikatniejszych odżywek (niebieska i różowa Isana, Garnier AiK, Garnier morela), czesałam szczotką TT.


Postanowiłam na razie zamieścić zdjęcie z czasu, gdy włosy wyglądały jeszcze przyzwoicie, czyli z początku ubiegłego miesiąca. Pogorszeniem ich kondycji i trudnym powrotem do loków po encanto z pewnością zajmę się niebawem w osobnym poście.

Pozdrawiam, 
Paula.
Czytaj dalej »
Paula Es | beauty & lifestyle blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka