Hydrożelowa maska do twarzy Active Gold

Ostatnio miałam okazję wypróbować jedna z nowości - hydrożelową maskę do twarzy. Zazwyczaj nie używam takich rzeczy, ale strasznie zaciekawiła mnie jej forma.


Producent obiecuje rozświetlenie, zahamowanie procesu powstawania zmarszczek, stymulację produkcji kolagenu i elastyny, głębokie nawilżenie, odżywienie i regenerację. Przyczynić ma się do tego zawartość kolagenu, złota i kwasu hialuronowego w składzie.

Cena maseczki to ok. 16-17zł. Czy warto zapłacić tyle za jednorazowy domowy zabieg?


Mile zaskoczył mnie fakt, że maska podzielona jest na dwie partie przez co łatwiej nałożyć ją na twarz, ale chyba dolna część nie do końca była przytwierdzona do zabezpieczającej folii. Trzeba mieć również na uwadze to, że tkanina ma tendencję do sklejania i należy postępować z nią bardzo ostrożnie. Pierwsze wrażenie było dla mnie nieco nieprzyjemne - maska jest galaretowata i chłodna (a mnie takie rzeczy nie wiedzieć czemu obrzydzają :D), po chwili jednak dopasowała się do temperatury skóry i kolejne 20 minut było już całkowicie miłe i relaksujące. Tkanina idealnie trzyma się twarzy - przez cały czas kursowałam między pokojem, a łazienką robiąc zdjęcia do kolejnych postów i zupełnie nic się nie przesunęło czy odpadło.

EFEKTY: Twarz faktycznie stała się odświeżona, rozjaśniona i promienna. Mam jednak wrażenie, że rezultat jest bardziej wyczuwalny w dotyku niż wizualnie - skóra stała się delikatna, bardziej gładka, czuć było nawilżenie i lekkie napięcie. Strasznie się obawiałam, że zaostrzy mój aktualny problem z wypryskami (o tym co je spowodowało już niebawem), ale na szczęście maska zupełnie nie podrażniła, sądzę, że nawet trochę ukoiła mój problem. Efekt odżywionej skóry początkowo był świetny, po paru dniach stopniowo się zmniejszył.

Choć rezultaty są naprawdę przyjemne uważam, że maseczka nadaje się bardziej na "specjalne okazje", bo regularne stosowanie (jak dla mnie) jest jednak dość kosztowne. Chętnie poleciłabym ją niektórym moim koleżankom jako alternatywę wizyt u kosmetyczki - efekt naprawdę zbliżony, a w porównaniu z cenami zabiegów w moim mieście koszt znacznie korzystniejszy.

Na koniec chciałam przypomnieć, że maskę Acitive Gold możecie zdobyć biorąc udział w rozdaniu zorganizowanym wraz z firmą L'biotica na moim blogu :)



Pozdrawiam Was serdecznie,
Paula :)

25 komentarzy :

  1. Pierwszy raz widzę taką maskę, którą się nakłada ;O

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie miałam maseczki w tej formie. Bardzo mnie to zaciekawiło ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi ciekawie, ale faktycznie zbyt kosztowne.

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam jedną maseczkę w takiej formie i skutecznie się do nich zraziłam, chociaż może taka droższa by mi nie zaszkodziła, ale po co w ogóle ryzykować ;) chyba jednak zostanę przy tych "standardowych" (i glinkach ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo dobrego o niej słyszałam i chętnie bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. wydaje mi się że taki sposób podzielenia maski jest lepszy niż całość. i też uważam że przed ważnym wyjściem będzie ok :)

    OdpowiedzUsuń
  7. też uważam że jest dobra na wyjątkowe okazje :]

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawi mnie ona już od dłuższego czasu :)))
    ______________
    Zapraszam do udziału w konkursie :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Kilka razy widziałam ją w sklepach, jednak cena mnie zniechęca.. bo jakby nie było to jednorazowa sprawa..

    OdpowiedzUsuń
  10. pierwszy raz ją widzę, zaciekawiłaś mnie :) buziak!

    OdpowiedzUsuń
  11. Porównując ją do zabiegów u kosmetyczny efekt bardzo podobny, a za pół ceny. nie ta maska przekonuje. Kilka razy już ją zastosowałam, a efekt nawilżenia pozostaje na długo przy jej regularnym stosowaniu. Cera staje się promienna, odżywiona, rozświetlona, a przebarwienia mniej widoczne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Również uważam ze maseczka za 20 zł to tylko na specjalne okazje :)

    OdpowiedzUsuń
  13. szkoda, że te maski są takie drogie

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajna maseczka:) Ja niestety mam bardzo wrażliwą skórę i bałabym się ją założyć :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam, fajna sprawa - ale maseczka mnie jakoś nie zachwyciła. Zresztą wyjęłam z opakowania sama ta żółtą część i nie do końca byłam pewna czy nakładam ja dobrą stroną... Jest to coś innego, ale za drogie jak na jednorazowy zabieg :)

    OdpowiedzUsuń
  16. http://czekoladkii.blogspot.com/
    :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem okropnym leniem i bardzo, bardzo nie lubię robić maseczek. Chociaż taka forma mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  18. świetne maseczki, na pewno wypróbuję;)

    obserwujemy? zacznij, odwdzięczę się :) Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  19. nie spotkałam się jeszcze z takimi podzielonymi na dwie części ;)
    szkoda tylko, że cena jest dosyć wysoka jak na jednorazowe użycie

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam maseczkę hydrożelowa innej firmy i mi się nie spodobała. Mimo iż była podzielona na dwie części, to nie dało się jej dopasować :/

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ją lubię. Jestem po 30-tce i u mnie efekty po jej stosowaniu są bardzo widoczne. Anka.

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam kochane polecam wam domowe sposoby na maseczkę które znajdziecie na tej stronie https://100club.pl/artykuly/DIY%3A-maseczki-w-plachcie,4105.html

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Paula Es | beauty & lifestyle blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka