5 mini recenzji - kosmetyki kolorowe i pielęgnacyjne


Ktoś kiedyś zapytał mnie dlaczego nie opisuję wszystkich kosmetyków, które posiadam. Osobiście uważam, że część z nich niewarta jest całego postu i zwyczajnie szkoda tak ''zapychać'' bloga. Pomyślałam, że jakimś rozwiązaniem będzie wprowadzenie serii krótkich, zbiorczych recenzji takich właśnie produktów choć i tak będę się skupiła na tych ciekawszych rzeczach. 


1. Paletka cieni ''nude make up kit'' - Lovely

Na pewno pamiętacie jeszcze to zamieszanie w blogosferze z jej udziałem. Rzekomo miała być tanią alternatywą dla Urban Naked (nazywano ją też chyba ''Naked dla ubogich''). Cena rzeczywiście kusiła do zakupu i skusiła również mnie - 12zł za 12 bardzo ładnie prezentujących się cieni wydawało się naprawdę interesującą opcją. W moim odczuciu są średnio zadowalające - matowych praktycznie nie widać na powiekach, błyszczące radzą sobie jednak całkiem dobrze. Trwałość także bez szału, ale nie jest źle. Niestety cienie OKROPNIE podrażniają mi oczy! Kiedy znajdują się na górnej powiece nic złego się nie dzieje, jednak kiedy próbowałam (teraz już bym tego nie zrobiła) nakładać je na dole bądź w kąciku oka czułam niemiłosierne pieczenie, a łzy lały się strumieniami. Aktualnie nadal jej używam, ale bardzo uważam by podczas nakładania nic nie wpadło do środka.

2. Mascara ''the Colossal Volum Express'' - Maybelline

Udało mi się ją kiedyś upolować za bodajże 11zł i byłam wtedy bardzo, bardzo szczęśliwa. Wiem, że ma mnóstwo fanek, ale mnie średnio przekonuje - nie wydłuża czy pogrubia w żaden spektakularny sposób i niestety jakoś szybko znika z rzęs (tzn. dalej tam jest, ale staje się dużo mniej widoczna). Ogólnie produkt dla mnie słaby, nie podbił mojego serca i raczej nie sięgnę po niego ponownie.


3. Zimowy rozgrzewający peeling do rąk - Cztery Pory Roku

Dostałam ten produkt od Konrada, tzn. "Mikołaja" :) Ma przyjemny zapach, a czy rzeczywiście rozgrzewa? Powiedziałabym, że raczej nie za bardzo, ale za to genialnie działa na dłonie. Niesamowicie wygładza skórę, usuwa suche skórki (jakiś czas temu poparzyłam sobie dłoń i gdy wszystko się już ładnie wygoiło wokół i tak było sporo przesuszonych fragmentów), sprawia że ręce są mięciutkie, idealnie w dotyku i gotowe na przyjęcie nawilżającego kremu. W składzie peelingu mamy m.in. papryczkę Cayenne, sól morską i... parafinę.

PS. Chyba przeczytacie o nim w ulubieńcach lutego, bo ostatnio naprawdę chętnie po niego sięgam! :) 

4. Zmysłowy scrub do ciała - Delawell

Kolejny peeling to produkt o dość ciekawej konsystencji - bardzo zbitej, ale to wcale nie ułatwia nakładania. Najważniejsze składniki naturalne to kryształki soli, liczi, witamina E, masło shea, olej jojoba, olej makadamia i wosk pszczeli. Działa tak jak powinien działać peeling - dobrze zdziera, złuszcza naskórek i masuje. Po zastosowaniu skóra jest delikatna i absolutnie nie ma się uczucia suchego, szorstkiego ciała. Skóra stawała się miękka i przyjemnie natłuszczona. Scrub ma też bardzo ładny zapach - to coś owocowego, bardzo orzeźwiającego.


5. Maska do włosów Gloria

Pamiętam dokładnie, że na początku włosomaniactwa zapragnęłam ją mieć. Dziewczyny kusiły nią na blogach i wizażu, więc zainwestowałam w kilka opakowań i zamówiłam na allegro. Muszę przyznać, że jako maseczka spisuje się słabo, skład jest ubogi i wiem, że dziewczyny stosują ją raczej jako bazę do półproduktów. Ja osobiście nie interesuję się zupełnie ''kręceniem'' kosmetyków, dlatego maseczka służyła mi głównie jako zwykła, codzienna odżywka ewentualnie mieszałam ją z olejem (kiedyś lubiłam tę metodę). Konsystencja jest dla mnie odrobinkę za rzadka, jako chyba jednej z nielicznych nieco babciny zapach produktu zupełnie nie przeszkadza, a wręcz bardzo odpowiada (nie utrzymuje się na dłużej). Po użyciu włosy dobrze się rozczesuję, nie plączą, są miłe w dotyku, ale bez szału. Przy regularnym stosowaniu raczej nie ma wyraźnie widocznej poprawy ich kondycji. Aktualnie mam w domu jeszcze prawie pełny słoiczek i chyba będę ją stosować jako pierwsze O w OMO kiedy wreszcie uda mi się zużyć niebieska Isanę. 


To tyle na dzisiaj, kolejne ''5 mini recenzji'' na pewno pojawi się również w marcu. Koniecznie dajcie znać jakie jest Wasze zdanie o tych produktach :) 

35 komentarzy :

  1. Ciągle mam ochotę na tą maskę z Glori ale nie lubię kupować przez internet a do Auchan na razie nie mogę się wybrać :-P

    OdpowiedzUsuń
  2. scrub do ciała z Delawell bardzo lubię używanie go to przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A moje serce właśnie podbiła mascara the colossal volum express :) Jest to moja ulubiona mascara :)
    http://agnieszkawygladala.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna paletka. Ma piękne kolory :)

    http://sapphireblog1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez kiedyś zastanawiałam się nad tą maska , dobrze że zrezygnowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamy podobne odczucia widzę, jeśli chodzi o tusz do rzęs i maskę do włosów ;)
    Teraz widzę też, że na paletkę Lovely również się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam tę maskarę z Maybelline i u mnie też się nie sprawdziła. Nie jest zła, ale mam lepsze maskary które dają lepszy efekt :) Teraz szczoteczka służy mi do nakładania oleju rycynowego na rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kupiłam dwa nowe produkty Glorii i zabieram się za ich testowanie ;) ten peeling do rąk jest całkiem przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tą maskarą też się zbytnio nie polubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam 1 i 5 - mam podobną opinię do Ciebie :) Cienie oddałam koleżance. Glorię kupiłam w ilościach hurtowych podczas odwiedzić u koleżanki, która ma w okolicy AUCHAN. Było to ze 3 lata temu, kiedy zaczęłam interesować się świadomą pielęgnacją. Teraz bym raczej do niej nie wróciła. 3 i 4 za to chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam nic z tych rzeczy :D ominęła mnie faza na Glorię i paletkę. Po twoich recenzjach w sumie nawet się cieszę. Bardzo fajny sposób na krótkie podsumowania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Co rusz jestem w Rosmannie to tej paletki nie ma i w sumie dobrze, bo bym się skusiła, a najwyraźniej nie warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten scrub mnie bardzo ciekawi :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten scrub mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten tusz też mnie nie zachwycił

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam żadnego z nich, ale mimo że nie kupuję peelingów do dłoni, bo uważam to za zbędny wydatek, to taki "rozgrzewający" mnie zainteresował. :) Ostatnio mam duży problem z suchymi skórkami na dłoniach, więc przydałby mi się taki gadżet. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam ten tusz i zgadzam się z Twoją opinią - jest słaby ;)

    http://magdaleneheaven.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze nic z tych produktów nie miałam,ale mam ochotę na oryginalną Naked bo na moich powiekach te tanie cienie nie chcą się trzymać

    OdpowiedzUsuń
  19. maske do wlosow chetnie bym wyprobowala :)
    http://zielonoma.blogspot.it/2015/02/i-love-tartan.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Tusz Colossal to mój ulubiony:) Mi on bardzo wydłuża rzęsy :)
    To też zależy jakie kto ma rzęsy do każdych pasuje inna szczoteczka:) Ja np. nie potrafię malować rzęs takimi delikatnymi szczoteczkami z krótkim włosiem bo mi takie skleją rzęsy strasznie a taką jak ma Colosal to mi pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie uzywalam zadnych z tych produktów =^-^=

    klaudiaandmylife.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  22. Mi całkiem podoba się ta paletka cieni :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj. Jeśli chodzi o mascarę, miałam podobne odczucia. Ale zmieniłam zdanie do niej gdy tusz "przeschnął" w opakowaniu. Mam tak z każdym tuszem z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam tylko tusz maybellina i sprawował się dobrze nawet, dobry pomysł z takimi mini recenzjami :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo lubię wzbogacać glorię - przeważnie dodam oleju z pestek śliwki i keratynki i już mam przyjemną mieszankę :) Myję nią również czasem włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. z tuszu byłam nawet zadowolona, doceniłam go kiedy teraz mam prawdziwe badziewia, scrub - z przyjemnością wypróbuję kiedyś

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie znam, kojarzę tylko Glorię :)

    OdpowiedzUsuń
  28. A gdzie można dostać te maskę do włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Auchanie, ale słyszałam, że w zdarzają się i w mniejszych drogeriach :) ja kupowałam na Allegro, bo w pobliżu siebie nigdzie nie znalazłam

      Usuń
  29. Miałam zamiar kupić na dniach tą paletkę z Wibo ze względu na matowe cienie.
    Mimo wszystko jeśli mówisz, że są prawie niewidoczne to zrezygnuję ze swojego pomysłu ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mnie paletka Lovely na szczęście nie podrażnia, na trwałość też nie narzekam ;) Cienie matowe nie nadają się do niczego, ale te błyszczące są bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  31. O tej glori tez sporo słyszałam ale jak do tej pory nie wypróbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. a propos mascar - ostatnio znalazłam świetną mascarę marki Melkior, Extra Volume, znacie?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Paula Es | beauty & lifestyle blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka