Algowa maseczka do twarzy

Dzisiaj przedstawię Wam produkt, który od dłuższego czasu czekał na swoje "5 minut" w mojej pielęgnacji twarzy.



Dla kogo?

Maseczka polecana jest zarówno kobietom jak i mężczyznom w każdym wieku. W szczególności dedykowana jest osobom posiadającym cerę z przebarwieniami i wymagającą rozjaśnienia.


Wskazania do zastosowania maski:

* cera szara, tzw. cera palacza,
* plamy pigmentowe, tj. piegi i inne plamki,
* nierównomierne zabarwienia,
* skóra z plamami powstałymi po opalaniu,
* blizny każdego pochodzenia,
* zmarszczki,
* zmiany naczyniowe, rumień.


Moja opinia:

Produkt otrzymałam od BioCosmetics w ramach współpracy, niestety nikt nie zapytał mnie jaki rodzaj cery posiadam :) Skóra mojej twarzy bywa problematyczna jednakże są to zazwyczaj wypryski, nie zauważyłam u siebie piegów czy zmarszczek. Z tej racji postanowiłam produkt przetestować nie tylko na sobie, ale i mojej mamie, której zdarza się co jakiś czas wracać do palenia nad czym na pewno ubolewa jej cera. Jej skóra ma też trochę przebarwień i delikatnych blizn (np. potrądzikowych).

Efekty u mnie:

+ lekkie rozjaśnienie,
+ skóra wygładzona, przyjemna w dotyku,
+ w dużym stopniu zniwelował problem wągrów,
- "uwydatniły się" moje pojedyncze wypryski.

Efekty u mamy:

+ poprawiony koloryt skóry,
+ rozjaśnienie przebarwień,
+ skóra twarzy dużo bardziej gładka,
+ przyjemnie nawilżona i "zrelaksowana" skóra.


Sposób przygotowania:

Aby przygotować maskę należy połączyć łyżkę proszku z dwiema łyżkami wody i dokładnie wymieszać. Powstałą papkę nałożyć na twarz na około 15-20 minut, następnie delikatnie zdjąć okład zaczynając od jego brzegów.


Bardzo spodobała mi się możliwość wypróbowania produktu u siebie, bo od dawna marzyłam o takiej "zdzieranej" masce :D Mnie efekty jakoś specjalnie nie powaliły (pewnie dlatego, że mnie przebarwienia nie dotyczą), moja rodzicielka jest znacznie bardziej zadowolona, więc wspólnie przyznajemy masce mocną czwórkę :)

Więcej o algowych maseczkach możecie przeczytać TUTAJ.

Macie jakieś doświadczenia z tego typu produktami? :) 

Czytaj dalej »

Rosyjskie nowości

Szybki post, bo chciałam się Wam tylko pochwalić nabytkami, które już dłuższy czas czekają na testowanie :)


Jakiś czas temu szał na rosyjskie kosmetyki opanował praktycznie każdą włosomaniaczkę. Ja oczywiście też po cichu wzdychałam do serii Babuszki Agafii, ale jako, że nie przepadam zbytnio za internetowymi zakupami długo nic rosyjskiego nie trafiło w moje ręce. Jakiś czas temu koleżanka skusiła mnie darmową przesyłką w triny.pl i tak oto stałam się posiadaczką legendarnej maski drożdżowej i balsamu na brzozowym propolisie.

W maskę zainwestowałam by nawilżyć skalp i wzmocnić przyrost. Bałam się, że będzie mieć równie nieprzyjemny zapach co prawdziwe drożdże, ale na szczęście obawy były niesłuszne :)

Do zakupu balsamu przekonały mnie pozytywne recenzje na wielu blogach. Użyłam go na razie tylko raz i wtedy nieco obciążył mi włosy :( 

Macie którąś z tych rzeczy? Jak się sprawują?
A może polecicie mi jakieś inne rosyjskie perełki? :)
Czytaj dalej »

Błyszczyk Glance Shine nr 14

Dzisiaj pierwszy raz pokazuję na sobie coś makijażowego. Co prawda będzie to malutki fragment mojej twarzy, ale może niedługo odważę się pokazać nieco więcej :)


Początkowo po otrzymaniu przesyłki ze sklepu Quiz nieco przeraził mnie odcień błyszczyka, gdyż raczej preferuję naturalny i delikatny makijaż. Po nałożeniu na usta okazało się jednak, że daje on naprawdę ładny efekt, powiedziałabym nawet, że romantyczny :) Dodatkowo świetnie pachnie (winogronem+malinami?). Mój TŻ także był zauroczony :D

Cena błyszczyka to 5,50 zł :) Więcej kosmetyków firmy Quiz możecie znaleźć TUTAJ.


Muszę przyznać, że miałam wielki problem z tym postem, bo mój aparat niestety jest za słaby na takie zbliżenia. Zdjęcia niezupełnie oddają kolor, ale mam nadzieję, że coś jednak widać. Efekt na mojej bladej ręce znacznie wyraźniejszy:


Mimo, iż produkt otrzymałam za darmo fakt ten nie wpłynął na moją opinię.

Ja póki co wracam do odrabiania historii, miłego popołudnia :*
Czytaj dalej »

Ziołowy eliksir do włosów (Green Pharmacy) - recenzja

Zużyłam go już dawno, ale myślę, że zasługuje, aby napisać o nim kilka słów :)


Stosowałam go jako wcierkę

Od producenta:

Naturalny preparat ziołowy wyprodukowany w oparciu o receptury ze starych ksiąg zielarskich. Wskazany do wzmocnienia włosów, zapobiega ich wypadaniu. Eliksir wzmacnia mieszki włosowe, odbudowuje rdzeń włosa, poprawia jego stan u nasady i na końcówkach. Odżywia włosy, dodając im siłę niezbędną do dalszego wzrostu. Efektem regularnego stosowania są gęste, zdrowe, pełne blasku włosy. 


Sposób użycia:

Spryskać obficie umyte wilgotne włosy z odległości ok. 20 cm, wetrzeć w nasadę włosów. Nie spłukiwać. Nie obciąża i nie skleja włosów.

Dostępność i cena:

Dostępny w Rossmannach, Naturze, widziałam wielokrotnie z supermarketach i małych drogeriach. Cena ok. 8zł.

Plusy:

+ dobra cena,
+ wydajny,
+ opakowanie z atomizerem,
+ bardzo przyjemny zapach i skład,
+ nie obciążał i nie wspomagał przetłuszczania,
+ nie podrażnił skalpu, dział wręcz kojąco,
+ delikatnie przyśpieszył porost włosów,
+ po dłuższym stosowaniu pojawiły się babyhair :)

Minusy:

- stosowany na całe włosy wysuszał.

Moja ocena:

Moim zdaniem (i pewnie nie tylko moim) kosmetyk zupełnie nie nadaje się do regularnego stosowania na długość. Jako wcierka spisuje się dość dobrze - łagodzi skalp, nie obciąża i lekko przyśpiesza wzrost włosów. Oceniam na 3/5.

Miałyście? Jak spisał się u Was? :)
Czytaj dalej »

Spa dla włosów, czyli przesyłka od Pilomaxu i nowe buty :)

No i czas pochwalić się kolejną współpracą, tym razem mam Wam do pokazania nowości do włosów.

A oto co znalazłam wśród sporej ilości styropianków :)

* Henna WAX - maska regenerująca włosy suche i zniszczone; jasne.
* Maska do włosów jasnych, farbowanych; krok 2 w regeneracji.
* Turban wspomagający działanie masek.
* Grzebień z szerokimi zębami do rozprowadzania masek.


Jestem mile zaskoczona produktami do testowania od firmy Pilomax, bo do końca nie widziałam co otrzymam. Na razie zamierzam stosować u siebie pierwszą z masek. U mojej koleżanki spowodowała OGROMNĄ ilość mocnych babyhair.


 ***

Dzisiaj udało mi się kupić jesienne buty, nie do końca jestem przekonana co do ich koloru, bo zawsze wybierałam raczej ciemniejsze, ale powoli zaczynam go akceptować :)


Miłego weekendu! :*

Czytaj dalej »

Naturalne rozjaśnianie włosów korzeniem rzewienia / rabarbarem

Często wspominałam Wam, że marzy mi się jaśniejszy i cieplejszy kolor włosów. Kilka dni temu zdecydowałam się przetestować jeden z naturalnych rozjaśniaczy - korzeń rzewienia zwykle nazywany po prostu rabarbarem.


Mój przepis:

* pół opakowania rzewienia (25g),
* połówka cytryny,
* 1/4 szklanki wrzątku,
* łyżka oliwy z oliwek,

Od razu dodam, że przepis możecie modyfikować według uznania. Można użyć innej odżywki i oleju, ale oczywiście kluczowy w przepisie jest rzewień i cytryna :)

Wykonanie: 

Jeżeli uda Wam się nabyć sproszkowany rabarbar to świetnie, ja niestety znalazłam tylko "ziarnisty" i musiałam go kilkakrotnie zmielić w młynku do kawy. Następnie dodałam sok ze świeżo wyciśniętej cytryny, wrzątek, olej i odżywkę. Składniki trzeba dokładnie wymieszać, aby powstała jednolita "papka". Całość przed nałożeniem należy pozostawić na około 15 minut w miseczce.

Nakładanie:

W sieci wyszukałam informację, że rabarbar najlepiej nakładać pasmo po paśmie pędzlem do farbowania. Ja takowego nie posiadam i szczerze nie chciałoby mi się w to bawić, więc dłońmi zabezpieczonymi rękawiczkami dokładnie wtarłam mieszankę we włosy, założyłam foliowy czepek i pozostawiłam na 35 minut.

Uwagi:

Rabarbar ma bardzo intensywny zapach... musztardy! Bardzo długo pozostał we włosach i łazience. Rzewień naprawdę ciężko wypłukać jeśli był niedokładnie zmielony (tak jak u mnie). Silnie odbarwia tkaniny! - przed "farbowaniem" zabezpieczcie dokładnie ubrania, ja niestety przez nieuwagę zniszczyłam czarne leginsy, bo mieszanka strasznie spływała podczas nakładania.

Efekty:

Włosy delikatnie się rozjaśniły, nabrały bardziej miodowego odcienia i ładnie błyszczały. Rezultaty jednak nie były piorunujące i nie rzucały się w oczy, bo nikt nie zwrócił na to uwagi dopóki sama o tym nie powiedziałam :) Niektórzy po rzewieniu zauważyli u siebie odżywienie - ja raczej zbytniej poprawy kondycji włosów nie zauważyłam. 



kolor nieco przekłamany na zdjęciu, w rzeczywistości są ciemniejsze

Moja opinia:

Dla osób chcących delikatnie rozjaśnić i ocieplić kolor z czystym sercem polecam. Na pewno jest to metoda 100% zdrowsza od farb chemicznych i nie niszczy włosów. Korzystna jest też cena, bo za 50 gramów zapłacimy ok. 3zł. Kilkakrotne przeprowadzenie zabiegu na pewno przyniosłoby lepsze rezultaty, ale chyba póki co nie chcę bardziej zmieniać koloru. Dodam jeszcze, że rabarbar czasem może powodować lekkie przesuszenie, więc warto nałożyć później treściwą maskę. 

Niedługo postaram się wypróbować rzewień na siostrze - naturalnej blondynce i pokazać Wam jak sprawdzi się u niej :)
Czytaj dalej »

Pierścionek z Alefarcik.pl oraz anemii ciąg dalszy.

Dziś szybciutki post o prezencie od sklepu Alefarcik. Generalnie początkowo miała to być gumka z kokardką, abym mogła pokazać Wam kilka moich prostych fryzur, ale ostatecznie otrzymałam pierścionek. Tak, więc z planowanych warkoczy i upięć póki co nici, ale mimo wszystko pokażę Wam go w połączeniu z włosami :)


Z pierścionka jestem jak najbardziej zadowolona, bo lubię takie małe błyskotki. O wiele lepiej czuję się w sztucznej biżuterii, bo mając na sobie coś złotego lub srebrnego co chwila sprawdzam czy przypadkiem nie zgubiłam ;)
Cena pierścionka jest naprawdę niziutka, bo zaledwie 4,90 zł. Ogólnie w ich ofercie upatrzyłam kilka rzeczy dla siebie za przysłowiowe grosze. Jeśli jesteście ciekawe innych niedrogich dodatków zapraszam TUTAJ :)


 ***

Paznokcie na powyższym zdjęciu pożyczyłam od mamy, bo moje są nadal w katastroficznych stanie. Tak jak pisałam tutaj przytrafiła mi się anemia. Szczerze do zaleceń stosowałam się niezbyt sumiennie. Nadal jem byle co, a witamin notorycznie zapominam zażywać. Ostatnio czuję się już strasznie beznadziejnie, często słyszę, że blado wyglądam. W niedzielę po myciu włosów prawie się popłakałam, gdy zaczęłam liczyć włosy, które zostały w wannie i później przy czesaniu wybierając je ze szczotki. Dodatkowo przestraszyłam się czytając krótki wpis u procentovej wraz z komentarzami, gdzie autorka jeszcze trochę dodaje o swojej przypadłości. Zupełnie nie wiem jak się uporać z tym wypadaniem :( Muszę chyba pomyśleć o jakichś wcierkach, może kozieradka (chociaż nie toleruję jej zapachu) i zająć się poprawą swojego odżywiania.

PS. Bardzo dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa pod ostatnim postem :* :)
Czytaj dalej »

Kilka zdjęć z minionych wakacji i o blogu.

Nie mam dziś weny na konkretny wpis. Dopadła mnie choroba, ale obiecałam sobie systematyczność, więc postanowiłam stworzyć bardzo krótki post w zasadzie o niczym :)

Na początek kilka przemyśleń co do bloga... Ostatnio przyglądałam mu się dość uważnie (tym razem nie pod względem technicznym, a merytorycznym) i doszłam do wniosku, że mało u mnie ciekawych wpisów, które mogłyby się komuś przydać - praktycznie same zakupowe posty, czasem krótka recenzja lub włosowa aktualizacja. Cały wczorajszy dzień spędziłam na zapisywaniu w zeszycie pomysłów na bardziej twórcze wpisy, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.

A może Wy chciałybyście dowiedzieć się o mnie czegoś konkretnego? Za wszelkie pytania i sugestie będę bardzo wdzięczna :)

Jak wiecie ostatnie wakacje (i prawdopodobnie ostatnie tak długie) spędziłam praktycznie cały czas w domu. Marzył mi się wyjazd nad morze lub nad jezioru, ale cóż... nie wyszło :) Poniżej zamieszczam jednak kilka zdjęć z nielicznych ciekawie spędzonych chwil z mojego regionu, parku miniatur, Krakowa i Łagiewnik.


No i chyba tyle na dziś, ja wracam do mojej gorącej herbaty i chusteczek, a Wam życzę miłej niedzieli :)


Czytaj dalej »

Zakupy do codziennej pielęgnacji.

Ostatnio staram się nie robić zakupów i nieco oszczędzać. Jak wiecie nie da się jednak nie kupować zupełnie niczego, więc co nieco nabyć musiałam :)


1. Mydełko do delikatnej i wrażliwej skóry AA -  słyszałam, że naprawdę miło się sprawdza. Póki co mam kilka rzeczy do twarzy, więc będzie musiało troszkę poczekać.

2. Tonik do demakijażu Clean & Care, Rival de Loop - to już moja trzecia butelka i z pewnością nie ostatnia.

3. Płyn do higieny intymnej acti-fresh Lactacyd Femina - widziałam, że dość dużo osób go chwali.

4. Aktywne serum przeciw rozstępom 3D, slim extreme, Eveline Cosmetics - niestety odkryłam u siebie kilka rozstępów (ale jednak!) :( krem poleciła mi mama, oby się sprawdził.

5. Patyczki kosmetyczne do uszu - jakoś tanio znalazłam, więc wzięłam na zapas :)

6. Pilniczek do paznokci - bo czas zapuścić ponownie pazurki :D

***

Część pieniędzy ostatnio także przeznaczam na moją świniuchnę, która naprawdę mnóstwo je! :)


A Wy co ostatnio sobie kupiłyście? :)
Czytaj dalej »

Recenzja i efekty po zabiego ENCANTO + jak wykonać keratynowe prostowanie

Dzisiaj wreszcie post o wspomnianym tutaj encanto. Troszkę mi z tym zeszło, bo jak wiecie właśnie zaczynam ostatnią klasę technikum. Jak moje wrażenia? Zapraszam do lektury :)

(w drugiej części tego wpisu zamieściłam obszerny instruktażowy poradnik dla dziewczyn mających zamiar wykonać prostowanie u siebie)


Ogólnie o encanto:

Zabieg ma na celu odżywienie włosów poprzez wprasowanie w nie keratyny. Dzięki niej pasma są znacznie mocniejsze, odbudowane, wytrzymałe, miękkie w dotyku i wydają się być gęstsze. Efekt prostych włosów powinien utrzymać się średnio od 2 do 5 miesięcy.

Moje wrażenia:

W moim przypadku wykonanie strasznie długo trwało, bo nie znalazłam nikogo chętnego do pomocy :( ponad 6 godzin spędziłam przed lustrem, ale efekty wynagrodziły mi ten czas. Włosy stały się o wiele bardziej:

* lśniące,
* lejące,
* gładkie,
* zdyscyplinowane,
* miłe w dotyku.

Zresztą co tu dużo mówić, wystarczy popatrzeć :)


po wykonaniu i po pierwszym myciu

Wreszcie od wielu miesięcy mogę rano wstać, po prostu uczesać włosy i wyjść z domu! :)

Za możliwość wypróbowania encanto jeszcze raz serdecznie dziękuję Pani Alicji ze sklepu KOSMETYKI PROFESJONALNE. Przesyłka szybko dotarła, paczka dobrze zabezpieczona, wszystko dokładnie opisane. Do zestawu dołączone były rękawiczki ochronne i maseczka. Jeżeli kiedyś jeszcze zdecyduję się na keratynowe prostowanie na pewno ponownie zakupię produkt właśnie tam, bo mam już pewność, że jest oryginalny i co za tym idzie działa jak należy.
***

Teraz część dla osób, które chcą wykonać zabieg u siebie i potrzebują porad :)

Jak samodzielnie wykonać encanto w domu?

1) Na początek radzę wykonać na skórze (np. ręki) próbę uczuleniową każdego z preparatów. Jeśli po 15-20 minutach wszystko będzie w porządku można przejść do rozpoczęcia zabiegu.

2) W między czasie przygotujcie sobie potrzebne akcesoria: suszarkę, prostownicę (nagrzewającą się do 205-230°C), ręcznik, miseczkę, pędzel do nakładania farb, grzebień, rękawiczki i maseczkę ochronną na twarz. Jeśli wykonujecie zabieg zupełnie same warto zaopatrzyć się w kilka dużych spinek "żabek", aby nie mieszały Wam się pasma.

3) Prostowanie należy koniecznie wykonać w pomieszczeniu z oknem lub klimatyzacją. Ulatniający się (szczególnie podczas suszenia) formaldehyd jest bardzo duszący. Ja nie miałam takiej możliwości i zabieg przeprowadziłam w zamkniętej łazience także w sumie na własne życzenie zafundowałam sobie płacz, duszności i ból głowy. Pamiętajcie - od razu maseczka na twarz i będzie o niebo lepiej!


4) Gdy wszystko mamy już gotowe dokładnie myjemy włosy za pomocą Clarifying Shampoo w celu pozbycia się wszelkich silikonów, stylizatorów itp. do momentu uzyskania tzw. "skrzypiących" włosów (ja umyłam je 3 razy). Następnie należy osuszyć je ręcznikiem.

5) Kolejnym etapem jest dokładne pokrycie włosów produktem Straightening Treatment. Najlepiej wlać część płynu do miseczki (później w razie potrzeby dolać) i nakładać go za pomocą pędzelka na włosy podzielone na cieniutkie pasma. Ja osobiście takowego nie posiadam, więc rozprowadzałam go palcami w rękawiczce.
Uważajcie by substancja nie miała bezpośredniego kontaktu ze skórą. Teraz należy odczekać 15 minut.

6) Dokładnie wysusz włosy chłodnym lub średnim nawiewem. Uwaga w tym momencie preparat jest najbardziej kłopotliwy. Przez cały czas strasznie łzawiły mi oczy, warto więc przytrzymać przy nich wilgotny ręcznik.

7) Kiedy włosy staną się zupełnie suche rozpoczynamy prostowanie. Każde pasemko należy "przejechać" prostownicą po 6-7 razy. Warto pomagać sobie wspomnianymi wyżej spinkami. Po zakończeniu odczekujemy 30 minut.

8) Ponownie myjemy włosy korzystając z szamponu Clarifying Shampoo. Osuszamy tylko za pomocą ręcznika.

9) Tym razem dzieląc włosy na niewielkie pasma należy nałożyć Post-Treatment Conditioner, czyli odżywkę po prostowaniu i znów przerwa na 15 minut.

10) Spłukujemy około 50% preparatu.

11) Suszymy dokładnie tak jak w punkcie 6.

12) Prostujemy tak jak w punkcie 7.

13) Najlepiej nie myć włosów przez 2-3 dni i do tego czasu nie wykonywać żadnych fryzur by uniknąć odkształceń.

Pamiętajcie by nie pominąć żadnego z punktów, gdyż może to spowodować dużo słabszy efekt!
Po zabiegu nie należy używać kosmetyków do włosów z zawartością:

* SLS i SLES,
* silikonów,
* alkoholu.

Uff, to by było na tyle! Jeśli macie jakieś pytania odnoście encanto - śmiało piszcie! Chętnie poznam także Wasze wrażenia. Jeśli chciałybyście się podzielić zdjęciami PRZED i PO zabiegu można wysłać je tutaj: minthairr@o2.pl :)

Jeżeli mieszkacie stosunkowo niedaleko mnie i nie macie nikogo do pomocy - chętnie się tym zajmę! :)
Czytaj dalej »

Nowości ze sklepu FITOMED

Ostatnio miałam możliwość nawiązania współpracy z firmą Fitomed. Do testów mogłam wybrać dla siebie 2 produkty. Wybór szybko padł na:

* Żel do mycia twarzy do cery suchej i wrażliwej MYDLNICA LEKARSKA
* Tonik nawilżający do cery suchej i wrażliwej LUKRECJA GŁADKA


Już niedługo zaczynam testy, na dzień dzisiejszy mogę Wam zdradzić, że oczarował mnie ich delikatny i ziołowy zapach. Ogromny plus dla Fitomedu za nietestowanie na zwierzętach.

Serdecznie dziękuję Pani Anecie za możliwość wypróbowania kosmetyków u siebie i jednocześnie zaznaczam, że ten fakt nie wpłynie na moją opinię.

                                                                                                                                 klik :) 

Dzisiaj wreszcie mogę usiąść na spokojnie i zająć się blogiem, włosami, po prostu sobą :) Wszystkie zapowiedziane wcześniej posty właśnie powstają, więc pojawią się w przyszłym tygodniu.


Miłego weekendu! :*
Czytaj dalej »

NISZCZ PRYSZCZ krem na dzień - początek kuracji

O serii "Niszcz pryszcz" słyszałam wiele dobrego, kiedy rozpoczęłam współpracę z firmą Kosmetyki DLA bardzo ucieszyłam się z możliwości przetestowania jego działania u mnie :)


Wybrałam wersję "na dzień", bo nie lubię używać nic przed snem, mam wrażenie, że zaraz wszystko wetrze mi się w poduszkę (śpię w naprawdę dziwny sposób :D). Krem polecany jest w szczególności do cery tłustej, mieszanej i z problemami trądzikowymi. Moja twarz ostatnio płata mi figle i co rusz serwuje wypryski, więc pokładam w nim duże nadzieje.

Kilka słów o produkcie - krem na naparze z wierzby i krwawnika działa wielokierunkowo:

* wysusza wypryski,
* odblokowuje pory,
* matuje skórę na wiele godzin,
* intensywnie nawilża i łagodzi,
* chroni przed promieniowaniem UV,
* eliminuje zaskórniki,
* zapobiega powstawaniu nowych,
* pomaga zwalczyć ślady po trądziku.

Czuję się w 100% zachęcona! :)

Od 29 sierpnia używam go regularnie każdego ranka i po około 3 tygodniach dam Wam znać jak moje wrażenia.

Znacie produkt? Jak Wasze wrażenia? :)
Czytaj dalej »

ROZDANIE :)

Planowałam zrobić dla Was jakieś małe rozdanie z okazji rocznicy bloga, ale ostatecznie nie wyszło. Ostatnio na nowo dostałam energii do prowadzenia strony, więc na dobry początek mam kilka rzeczy dla czytelniczek :)

Rozdaję:

1. Balsam do włosów aloes i jedwab; Mrs. Potter's.
2. Odżywka wzmacniająca "Fruity Passion"; Garnier Fructis.
3. Antyperspirant "Mineral Protect"; Adidas.
4. Maskara "Pump Up"; Lovely.
5. Lakier do paznokci "colour&go"; Essence.


Kosmetyki są nowe i zakupione przeze mnie. 31 października o 23:59 ostatecznie zamykam listę osób biorących udział w losowaniu :)

Zasady:

Jedynym warunkiem wzięcia udziału w losowaniu jest publiczne obserwowanie mojego bloga oraz podanie w komentarzu e-maila. + 1 los

Dodatkowo można:

* polubić fanpage bloga na Fecebook'u + 1 los
* obserwować mnie na bloglovin + 1 los
* informacja o rozdaniu w poście + 1 los
* dodanie mojego bloga do blogrolla + 1 los
* banerek rozdania w pasku bocznym + 1 los

Formularz:

1. obserwuję jako:
2. e-mail:
3. facebook: NIE/TAK + imię i pierwsza litera nazwiska
4. bloglovin: NIE/TAK + nazwa
5. informacja w poście: NIE/TAK + link
6. blogroll: NIE/TAK + link
7. pasek boczny: NIE/TAK + link

Zapraszam do udziału i życzę powodzenia! :)
Czytaj dalej »
Paula Es | beauty & lifestyle blog © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka